Śmiertelne zdarzenie na ulicy Puckiej

Utworzono: środa, 2020 stycznia 22

21 stycznia 20120 roku około godziny 13:50 dyżurny straży miejskiej otrzymał zgłoszenie, aby pilnie wysłać patrol na ulicę Pucką,  gdzie nieznany mężczyzna przewrócił się na schody i doznał  urazu głowy. Przybyli na miejsce zdarzenia funkcjonariusze po kursie kwalifikowanej pierwszej pomocy,  wezwali pogotowie,  a sami do czasu przyjazdu medyków przystąpili do reanimacji. Podłączyli defibrylator, odsysali krew  z dróg oddechowych oraz rozpoczęli masaż serca. Po kilkunastu  minutach przyjechała karetka pogotowia. Lekarz pogotowia, ratownicy i strażnicy miejscy  jak zawsze w takich sytuacjach współpracują z sobą do końca - jak tylko mogą. Pomimo tego , że intensywna reanimacja trwała około 50 minut, ale funkcji życiowych 60-latka nie udało się przywrócić. Jak zawsze w tego typu sytuacjach  na miejscu zdarzenia najwięcej jest gapiów i operatorów telefonicznych kamer. Pojawiło się także dwóch młodych mężczyzn szukających wręcz zaczepki i sensacji. Komentowali pracę ratowników i strażników. To oni mieli najwięcej do powiedzenia. Swoim zachowaniem w niczym nie pomagali, a wręcz przeciwnie rozpraszali pracę osób ratujących życie.  To są zachowania  naganne tym bardziej , że w sprawach tych zabierają głos osoby  nie mające często zielonego pojęcia  o reanimacji i  będący  pod wpływem…

Wiedziałeś, o tym, że używasz starej wersji przeglądarki Internet Explorer? Zaktualizuj przeglądarkę teraz!